II Nocny MaratonRuszyliśmy spod atlasu o zachodzie słońca w składzie 11-osobowym, czyli: Zapał, Bronka, Pani Zapałowska, Trzmiel, AnnS, Darek, Krasnal, Mirek, Gary, PoWeReK i Robert - nowopoznany rowerzysta z Mrozów. Kierując się przez Żelków i jakieś bliżej niezidentyfikowane szutrowe (a raczej kopnopiaszczyste) drogi dotarliśmy do Chlewisk. Tam rozdzieliliśmy się i część ekipy wróciła do Siedlec. Ja też miałam wtedy wrócić ze względu na przeziębienie i nienajlepsze samopoczucie tego dnia, ale cykloza okazała się być silniejsza. Podratowana przez Trzmiela zapasami żywności (bo pisząc się na max 40 km to nie zabralam nic oprócz bidonu wody), ruszyłam w dalszą drogę.

Początek trasy był trochę upierdliwy ze względu na kopny piach, ale kiedy wreszcie wskoczyliśmy na szosę zaczęła się jazda 'leniwym tempem' i tak już zostało do końca.

Pierwszy dłuższy przystanek zrobiliśmy w Mrozach w poczekalni PKP. Robert skoczył na krasnalowym rowerze do domu po kanapki na dalszą trasę. My w tym czasie kontemplowaliśmy miejsce, w którym przyszło nam czekać dłuższą chwilę. W pewnym momnencie ktoś zauważył kamerę i karteczkę wskazującą, że obiekt ten jest monitorowany przez Komendę Policji w Mrozach. Leniwa ekipa zapewne została uwieczniona na nagraniu i ktoś miał niezłą zabawę oglądając zachowania leniwców gdzieś w środku nocy na stacji PKP.

Z miejsca ruszyliśmy wraz nadjeżdżającym ostatnim pociągiem do Siedlec, ostatnią deską ratunku dla wymiękających, ale takich na szczęście nie było. Przejazd leniwej ekipy przez Mrozy spotkał się z licznym zainteresowaniem ze strony stojących pod budką z piwem mieszkańców tego miasteczka. Wtedy to po raz pierwszy poczuliśmy przeszywające zimno i tak już było po każdym postoju, tylko z każdym razem było coraz gorzej.

Na stacji w KałuszynieDalej podjechaliśmy do Kałuszyna w poszukiwaniu stacji benzynowej, gdzie część ekipy zaopatrzyła się w zapasy na dalszą drogę. Nasze zainteresowanie na stacji przyciągnęła grupka trzech drewnianych krasnali-muzykantów, z którymi Krasnal zrobił sobie fotkę. Z Kałuszyna udaliśmy się w stronę Grębkowa. Tam też zrobiliśmy krótki postój na skrzyżowaniu w celu ustalenia, jak jedziemy dalej. W pewnym momencie dobiegł nas odgłos chrapania. Okazało się, że jego źródłem był pijaczek śpiący pod płotem. Mirek z Garym skorzystali z okazji i zrobili sobie z nim pamiątkowe zdjęcie :)

Strudzony wędrowiec gdzieś o drodzeDalej przez Zając-Paczuski-Sikory-Rozbity Kamień-Kowiesy dotarliśmy do trasy na Siedlce. Tam też zrobiliśmy kolejny postój na przystanku autobusowym. W pewnym momencie obok przejechał pewien wsiotuningowany blachosmród, znacznie zwalniając, jednak widok leniwej grupki uzbrojonej po zęby w sztyce, korby, pompki itp. najwyraźniej onieśmielił kierowcę i zawracając próbował jeszcze zrobić pokaz swojego super wypaśnego blaszaka.

W końcu udaliśmy się na planowane miejsce, z którego mieliśmy oglądać pierwsze promienie słońca - żwirownię za Chodowem. Tam po poszukiwaniach odpowiedniego miejsca, pokonaniu kopnego piachu, podjazdów i zaliczeniu przez Bronkę widowiskowej gleby, w końcu dotarliśmy na górkę porośniętą jednym drzewem, z której to oglądaliśmy wschodzące słońce. Niedługo po ukazaniu się na niebie słońca ruszyliśmy w drogę do domu.

Zapał
Nasz II Nocny Maraton z okazji najkrótszej nocy w roku (tym razem nieco naciągnęliśmy fakty ;)) zamknął się w około 120km, które przemierzyliśmy od około 21:10 do ok. 4:50 kiedy to każdy pojechał w swoją stronę, żeby na dzień dobry walnąć w kimę odsypiając nocną przygodę ;)

{akgallery}

Kalendarz imprez
0000-00-00:
Item Title of Your event
Dzisiaj: 2012-02-30 20:58

Wspierają nas

Opel Jastrzębski Siedlce

Urząd Miasta Siedlce

Stalfa

Mostostal Siedlce

Nasze imprezy

Triathlon Siedlecki

Lenie w Terenie

Gra Miejska

 

Logowanie

Polecamy

Noclegi
w Siedlcach