Mazovia 24h

AnnS
...gdzieś w połowie maja

Jak tylko zobaczyłam informację na stronie o Mazovii 24h, postanowiłam, że muszę wziąć w tym udział. Chciałam wreszcie sprawdzić po ilu km nie będę już mogła patrzeć na rower, bo dotychczas po każdym maratonie czułam niedosyt. Od razu na myśl przyszło mi, żeby pojechać razem z Trzmielem w mixie, więc pozostało mi tylko go namówić do wspólnego startu. Długo to nie trwało, jednak obawialiśmy się, aby nie powtórzyła się historia z Piaseczna, kiedy to potworny ból pleców nie pozwolił Trzmielowi się dalej ścigać. Odwlekaliśmy decyzję o starcie dość długo. Po maratonie w Żyrardowie niestety historia się powtórzyła :( Wtedy to zdecydowałam, że pojadę w solo.

...gdzieś w połowie czerwca

Już miałam się rejestrować, gdy Trzmiel późnym wieczorem zapytał się czy już to zrobiłam. Zdecydował, że jednak pojedzie ze mną :D.

Start

Nowe Miasto, 1 lipca 2006
AnnS

W końcu nastał ten dzień: 1 lipca 2006. Uzbierała się całkiem liczna grupa startujących Leniwców: Mirek z Darkiem, ja z Trzmielem, Zapał z Grześkiem i Gary z Dzieżycem. Ponadto o startujących miała zadbać leniwa grupa wsparcia w skłądzie: Bronka, Marcheffa, Patrycja, Monika i Powerek. Wczesnym ranem leniwa ekipa wyruszyła spod atlasu do Nowego Miasta, po drodze zahaczając o Kotuń, gdzie przyłączyli się Grzesiek z Powerkiem. Przybyliśmy dość wcześnie na miejsce startu. Dość szybko i bez problemu załatwiliśmy formalności, po czym wzięliśmy się za rozbijanie leniwego obozu. Startujące leniwce wzięły się za konsumpcję koksu w postaci rozmaitych makaronów, kanapek i isostara. Jak zwykle furorę zrobił makaron Mirka, którym to pożywiła się większość Leniwców :).

Start w stylu Le MansPrzed godziną 12 pierwsza zmiana, czyli Trzmiel, Grzesiek, Mirek i Gary, była już gotowa do startu. Tym razem start odbywał się w stylu Le Mans, czyli zawodnicy musieli dobiec do rowerów. Punktualnie o 12 wszyscy zawodnicy ruszyli z buta. Niektórym się nie spieszyło i postanowili spokojnie spacerkiem podejść do rowerów. Kiedy już opadł kurz, pozostało mi jedynie czekać na swoją zmianę.

I zmiana: Sprawdzian taktyki

okrążenia: 1-2
godz. 12:00 - 13:40
Trzmiel

TrzmielJeszcze przed startem postanowiłem, że nie będę rwał ostro do przodu. Przede mną były 24h jazdy więc trzeba było umiejętnie rozłożyć siły. Przez dłuższy czas po starcie jechałem razem z Grześkiem. Jechaliśmy nie zbyt szybko stąd raz po raz ktoś nas wyprzedzał. Kiedy wjechaliśmy pierwszy raz do lasu i zaczęły się piachy Grzesiek odstał i dalej jechałem już sam. Teraz sytuacja się odwróciła - to ja głównie wyprzedzałem innych. Po pewnym czasie dojechałem do długiej prostej przez las, gdzie na drodze zalegała masa piachu. Ten odcinek można było pokonać na dwa sposoby - albo bokiem przez las, gdzie zawodnicy powoli zaczęli wyjeżdżać ścieżkę lub po prostu przebijać przez piach. Ponieważ spora część ludzi wybrała pierwszy wariant ja na przekór pojechałem piachem ;P Dzięki temu udało mi sie przesunąć o parę miejsc do przodu;) Później do pokonania był bardzo przyjemny odcinek przez las, przelatywało się przez maty do pomiaru czasu jeszcze kawałek przez las, później szuter, asfalt - gdzie można było się nieźle rozbujać, znowu szuter i runda wokół zalewu. Ani się obejrzałem jak pokonałem pierwsze okrążenie. Drugie kółko również przejechałem dosyć sprawnie i zameldowałem się na mecie po niecałych 100 minutach jazdy ;-) Na mecie sprawdziłem wyniki i okazało się, że mam 10. czas na pierwszym kółku - to bardzo poprawiło mi humor :D

II zmiana: Rekonesans trasy

okrążenia: 3-4
godz. 13:40 - 15:45
AnnS

Jak zwykle na miejscu zmian pierwszy zameldował się Trzmiel. Teraz ja miałam szansę zapoznać się z trasą. Już początkowe metry dawały nieźle w kość, najpierw kawałek plaży, przez którą najszybciej było przebiec, potem całkiem stromy podjazd, aż wreszcie wyjeżdzało się na kawałek prostej po asfalcie. Niestety nawet na prostej nie było tak prosto. Wmordewind i niewielki, choć dość długi podjazd szybko redukowały prędkość. Po pokonaniu kawałka asfaltu skręcało się na baaaardzo długą prostą szutrową drogę, gdzieniegdzie pokrytą tarką. Na końcu, przy przystanku autobusowym zakręt o 180 stopni i za chwilę zaczynał się las. Niestety również w tym momencie zaczynał się piach, ale to była dopiero namiastka, tego co miało być dalej.

Zakręt, po którym zaczynał się długi piaszczysty podjazd długo pozostanie w pamięci. W tym momencie dogonił mnie Zapał i pogrzał dalej :) Ale jak to zwykle na mazowszu bywa, po podjeździe jest zjazd i tu też był. Uroku nadawały mu korzenie wystające ponad powierzchnię i leżące gałęzie. Wreszcie można było poczuć wiatr we włosach i chlupotanie tłumika w amortyzatorze :D Dalej jazda nabierała tempa i wkrótce wyskakiwało się znowu na szosę. Tym razem wiatr wiał w plecy i można było rozwinąć całkiem pokaźne prędkości. Jeszcze jak udało się komuś usiąść na koło to i 40km/h pokazywało się na liczniku. Zaraz potem zakręt, kawałek szutrówki i już wjeżdżało się w okolice startu. Jeszcze tylko rundka dookoła zalewu, meta i... od początku. Drugie okrążenie poszło już całkiem sprawnie. Wtedy jeszcze nie czułam zmęczenia i chciało się kręcić dalej, ale Trzmiel już czekał, żeby dać mi zmianę. W wolnej chwili poszłam sprawdzić pierwsze wyniki. Po przejechaniu 4 okrążeń byliśmy na 2-giej pozycji.

III zmiana: Blat i ogień

okrążenia: 5-6
godz. 15:45 - 17:25
Trzmiel

Tą zmianę jechało mi sie najlepiej ze wszystkich. Blat i ogień ;-) Mocno dziwili mnie zawodnicy z solo, który próbowali utrzymać mi się na kole. Oni przecież z założenia mieli pokonać dużo więcej kilometrów niż ja, ale myślałem sobie w duchu, że to ich sprawa. Pierwsze kółko po zmianie pokonałem w ok 45min - szkoda że nie liczyło się ono do klasyfikacji najszybszych:( Drugie kółko pojechałem niestety już nieco wolniej, ale nadal poniżej 50min. Ból w plecach, który uprzykrzał mi życie na maratonach, tym razem się nie pojawiał. We znaki dawał się upał, perspektywa schłodzenia się w zalewie poprawiała samopoczucie. Między czasie zapoznałem się z Hanią z Posnet'u. Pogadaliśmy sobie trochę po czym pognałem do przodu. Zdawałem sobie sprawę, że w tym momencie jesteśmy pierwsi :)

IV zmiana: Rozkręcona na dobre

okrążenia: 7-8
godz. 17:25 - 19:25
AnnS

Przyszedł czas na kolejne moje dwa okrążenia, czyli w sumie już nasze 7 i 8. Na podjeździe Trzmiel dogonił mnie jeszcze, żeby zamienić parę słów. Byłam niezwykle zadowolona, kiedy usłyszałam, że tym razem plecy mu nie dokuczają :) Niestety podczas tego wyścigu nie mieliśmy wiele czasu dla siebie, widywaliśmy się tylko w momencie zmiany :(. W pewnym miejscu na trasie, w rozgrzanym powietrzu unosił się niesamowity zapach poziomek. Aż kusił, żeby zsiąść z roweru i skoczyc do lasu, ale tu walka toczyła się o każdą minutę i nie można było sobie pozwalać na takie przyjemności. Te okrążenia jechało mi się najlżej, będąc rozgrzaną po poprzednich i jeszcze nie zmęczoną dystansem, udało mi się wykręcić te okrążenia w niespełna godzinę każde. Niestety ten fakt chyba umknął uwadze sędziów i nie znalazłam się w klasyfikacji najszybszych kobiet, gdzie były także zawodniczki mające czas 1:14, więc o wiele dłuższy :(

V zmiana: Początki pecha

okrążenia: 9-10
godz. 19:25 - 21:10
Trzmiel

Przed startem sprawdziłem klasyfikacje. Po mojej zmianie byliśmy pierwsi z niewielką przewagą nad rywalami. Pozostałe teamy zaczęły odstawać. Ruszyłem na trasę i po chwili znowu spotkałem Hanię. Zacząłem się zastanawiać jaką taktykę przyjęli, że znowu spotykam sie właśnie z nią. Podczas krótkiej rozmowy dowiedziałem, się że jej partner miał jakiś problem z rowerem (chyba połamał ramę). Mając cały czas w świadomości, że muszę wyrabiać jak największą przewagę pogoniłem do przodu. Na drugim kółku po przejechaniu przez matę zorientowałem się, że z tylnego koła zaczyna schodzić mi powietrze :( Całe szczęście udało się zajechać na metę.

V zmiana: Zachód słoneczka

okrążenia: 11-12
godz. 21:10 - 23:15
AnnS

Kolejne okrążenia jechałam podziwiając zachód słońca. Wiatr wreszcie ustał i początkowy etap jechało się całkiem przyjemnie. Potem powoli zaczęły zapadać ciemności. Również trasa zaczęła stawać się opustoszała, widać część zawodników wolała się przespać. Las nocą był niezwykle ciekawy. Ciemności, mimo marnej lampki, szczególnie nie przeszkadzały mi w jeździe. W końcu noc to moja ulubiona pora :)

tymczasem w leniwym obozie...
Trzmiel

W czasie kiedy Ania była na trasie dziurawa dętka została wymieniona, napęd nasmarowany. Przygotowując się na nocną jazdę zamontowałem sigmacza i lampkę na kask. Wsunąłem dwie porcje makaronu. Zwłaszcza ta przygotowana przez leniwe towarzystwo była bardzo dobra :) W nogach zacząłem już czuć zmęczenie i skurcze zaczęły podłapywać. W związku z tym nasmarowałem nogi bengajem i założyłem ciepłe ciuchy, bo po zachodzie słońca zaczęło robić się chłodno.

AnnS

Przed północą Trzmiel dał mi dłuższą zmianę, żebym mogła się trochę przespać. Niestety emocje i dochodzące zewsząd odgłosy nie dawały mi zasnąć na dłużej.

VI zmiana: Pechowa noc

okrążenia: 13-15
godz. 23:15 - 2:30
Trzmiel

Ta zmiana byłą dla mnie najgorsza w czasie całego maratonu. Mogę się nawet pokusić o stwierdzenie, że przegraliśmy w tym czasie 1. miejsce. Pierwsze kółko jechało się jeszcze całkiem nieźle. Nogi nasmarowane maścią kręciły jakby dopiero co zaczął się wyścig. Niestety sielanka nie trwała długo. Na szutrze tuż przed zalewem znowu złapałem gumę :[ Agrhhhhhhh :[ Sporo czasu zajęła mi wymiana, ponieważ nie mogłem ściągnąć opony z obręczy. Przejeżdżając przez metę wziąłem nowy zapas i pogoniłem dalej. I znowu zonk... Zaraz po wjechaniu na asfalt padł mi akumulator w sigmie. Byłem wściekły co nie mara :[ Z lampką na kasku, która kiepsko świeciła, strasznie się wlokłem przez las. Kiedy przejechałem na metę skręciłem do ogniska, żeby wciągnąć żel i chwile odpocząć. Kątem oka zobaczyłem jak przeleciał obok mnie koleś z halogenami na kierownicy. Widok był niesamowity - droga była oświetlona jak przez motor albo samochód. Przez głowę przeleciała myśl, żeby siąść mu na ogon. Zerwałem się zaraz i zacząłem go gonić. Jak się później okazało koleś jechał w quatro, dlatego ledwo go dogoniłem tuż przed zjazdem z asfaltu. Tempo było imponujące. Raz tylko spojrzałem na licznik i zobaczyłem 26km/h. Bałem się, że nie utrzymam się na kole przez całe kółko ale na moje szczęście chłopak też zaczął słabnąć. Na ostatnim odcinku po szutrach i asfalcie dałem mu zmianę. W ten sposób chciałem się odwdzięczyć za holowanie przez las.

tymczasem w leniwym obozie...
AnnS

Kiedy Trzmiel nie przyjeżdżał po 3 godzinach, zaczęłam się niepokoić. W końcu zadzwonił, że już dojeżdża :) Z pomocą Darka znalazłam w ciemnościach moje porozrzucane szparagały. Jeszcze skonsumowałam naprędce kanapki przygotowane przez Bronkę i wypiłam ciepłą herbatę. Chwyciłam rower i pogrzałam na miejsce zmiany... w ostatniej chwili, bo Trzmiel właśnie zjeżdżał z trasy.

Trzmiel

Na asfalcie minęliśmy Sebastiana z Posnet'u i pogoniliśmy na metę, gdzie czekała już Ania. Teraz ja miałem dłuższą chwile na odpoczynek. Nie tracąc czasu zjadłem coś szybko, nasmarowałem się bengajem i mimo emocji, które udzieliły mi się na trasie, starałem się zasnąć...

VII zmiana: Początek umierania

okrążenia: 16-18
godz. 2:30 - 5:45
AnnS

Konająca AnnSTym razem ja robiłam 3 okrążenia, dając dłuższą chwilę na sen Trzmielowi. Pierwsze robiłam jeszcze w całkowitych ciemnościach. W pewnym momencie podjechał do mnie jeden z zawodników i ze zdziwieniem spytał się czy nie boję się jeździć sama po nocy, na co odpowiedziałam, że to już nie pierwszy raz. Ogólnie lubię jazdę nocą po lesie :) W międzyczasie zadzwonił Darek oznajmiając, że jesteśmy teraz na pierwszej pozycji :). Na drugim okrążeniu zaczęło świtać. Nad łąkami wisiała mgła, ptaki zaczynały śpiewać i pierwsze promienie rozświetlały niebo. Wraz ze wschodem słońca opuściły mnie siły :( Kończąc drugie okrążenie miałam już dosyć, a tu jeszcze jedno przede mną. Ale poddać się nie mogłam, więc pojechałam dalej. To okrążenie jechałam już z językiem w łańcuchu. Gdzieś w połowie wyprzedziła mnie Hania z Posnetu, tym samym straciliśmy pierwszą pozycję. Pod koniec okrążenia wyprzedził mnie Grzesiek, dodając mi trochę otuchy. Wystarczyło, żeby dojechać do mety :).

VIII zmiana: Walka o wschodzie

okrążenia: 19-20
godz. 5:45 - 7:30
Trzmiel

Po jakiś 3h snu zjadłem ciepłą pomidorówkę, wypiłem herbatę i dałem zmianę ledwo żywej Ani. Wcześniej jeszcze sprawdziłem klasyfikacje - mieliliśmy stratę 7min do głównych rywali. Wypoczęty i podbudowany tym, że skończyła sie ta ch.... noc ruszyłem na trasę odrabiać straty. Tym razem przeleciałem obok Hani bez słowa... Na drugim kółku siadł mi na koło koleś z kross'a, który jechał w quatro i mocno się zdziwił, jak zobaczył jak zapieprzam ;) Po wyjechaniu z lasu dał mi zmianę i rozbujał nas do prędkości grubo ponad 30km/h :) Wpadłem na metę, gdzie zmieniła mnie Ania, a ja w tym czasie zacząłem odliczać czas do przyjazdu Hani. Po upływie ponad 5min zjawiła się na mecie ledwo żywa i dostała zmianę od męża. Wykrzyczała jeszcze do partnera, żeby "gonił ja, bo jest niedaleko". Walka o pierwsze miejsce rozkręciła się na dobre ...

IX zmiana: Próba przetwania

okrążenia: 21
godz. 7:30 - 8:40
AnnS

Miałam niecałe 2 godziny, żeby się pozbierać, niestety za mało. Przy następnej zmianie powiedziałam Trzmielowi, że teraz pojadę już tylko jedno okrążenie, bo nie dam rady więcej. Kończąc to okrążenie zadzwoniłam do Trzmiela, żeby poprosić go, by pojechał resztę trasy. Powiedział, że się postara. Na dodatek musiał nadrabiać ok. 10 min. stratę, którą narobiłam na ostatnich okrążeniach.

X zmiana: Ostatnie zmagania

okrążenia: 22-24
godz. 8:40 - 11:08
Trzmiel

Trzmiel na finiszuPo telefonie od Ani zmartwiłem się :( Czułem, że 1. miejsce wymyka się nam z rąk. Mimo to zamierzałem powalczyć, w końcu nie mieliśmy nic do stracenia ;) Dzięki fachowemu masażowi Bronki moje nogi zapomniały, że wykręciły juz blisko 240km. Niestety zacząłem mieć problemy z żołądkiem. Jedyne co przechodziło mi przez gardło to miód. Ani się obejrzałem, a Ania już kończyła swoja zmianę i trzeba było ruszać. Wg moich obliczeń do Sebastiana miałem stratę ponad 9 minut. Bez zbędnych kalkulacji zacząłem gonić rywala. Po pierwszym kole dowiedziałem się od Darka, że nadal mam ok 7 min straty. Na drugim kole zacząłem już opadać z sił. Złapałem za telefon i poprosiłem Anię, żeby przygotowała się jednak do zmiany. Liczyłem na to, że Hania to zauważy i sama da zmianę partnerowi. W przeciwnym wypadku nie wierzyłem, że uda mi się coś jeszcze zdziałać. To posunięcie było strzałem w dziesiątkę. Kiedy kończyłem okrążenie dowiedziałem się, że Hania jest na trasie i mam do niej stratę 3min 20sek. Wpadłem w euforie i na tyle na ile mogłem goniłem ją. Jednak z każdym kilometrem emocje i siły opadały, a rywalki na horyzoncie nie mogłem wypatrzeć. Ostatecznie przyjechałem 2min30sek za nią.

Leniwa ekipa na Mazovii 24h MarathonDekoracja

Pakując z powrotem leniwy obóz, oczekiwaliśmy na dekorację. Oprócz nas na podium mieli stanąć Grzesiek z Zapałem, którzy wywaliczyli 3-cie miejsce w kategorii duo mężczyzn. Niestety organizatorzy, a właściwie spiker zaprzepaścił tą wspaniałą chwilę - pomylił miejsca i wyczytał nas jako zwycięzców, a drużynę Posnetu na drugim. Wiedzieliśmy, że coś jest nie tak, bo przecież po tej walce na ostatnim okrążeniu wszystko wydawało się jasne. Niestety organizatorzy nie dali nam szansy, by to szybko odkręcić i odesłali, żebyśmy przyszli po dekoracji. Oczywiście wszystko z wynikami było tak jak w rzeczywistości, tylko spiker się pomylil. Wymieniliśmy się więc nagrodami i przy okazji zapoznaliśmy się bliżej ze zwycięską drużyną. Tylko szkoda, że zdjęcia nie pokazują rzeczywistości :( Niestety i w przypadku klasyfikacji najszybszych zawodników nie obeszło się bez błędu, ten niestety dopiero odkryłam, gdy zobaczyłam wyniki umieszczone w internecie... a wszystko wskazuje na to, że mogłam znaleźć się w pierwszej trójce najszybszych kobiet ;(

Podsumowując impreza była super :D, ale dekoracja do bani :(.

P.S. Po rozpatrzeniu przez organizatorów mojej reklamacji, ostatecznie wylądowałam na drugiej pozycji w kategorii najszybszych bab. :D Lepiej późno niż wcale.

{akgallery}

Kalendarz imprez
0000-00-00:
Item Title of Your event
Dzisiaj: 2012-02-30 20:58

Wspierają nas

Opel Jastrzębski Siedlce

Urząd Miasta Siedlce

Stalfa

Mostostal Siedlce

Nasze imprezy

Triathlon Siedlecki

Lenie w Terenie

Gra Miejska

 

Logowanie

Polecamy

Noclegi
w Siedlcach