Na starcie zimowego Tour'u ;)W samo południe w naszym tradycyjnym miejscu spotkań rowerowych, czyli pod pomnikiem papieża, znalazło się kilkanaście osób na rowerach. Widok o tyle niecodzienny, że dookoła leżał śnieg i każdy raczej szukał sposobu na ogrzanie się w zaciszu domowych pieleszy niż dla większości wątpliwych atrakcji na mrozie. Każdy, ale nie Leniwce :) Kolorowa grupa nie zwracając większej uwagi na krytyczne, nieraz pełne zdziwienia albo zszokowane spojrzenia przechodniów i ludzi marznących na przystankach w oczekiwaniu na autobus skierowała się w stronę PKP, skąd uliczkami oraz przez pole dotarła na skraj podsiedleckich lasów. Jeszcze chwila w śniegu po osie i byliśmy w miejscu docelowym imprezy, czyli w lesie w pobliżu rezerwatu Gołoborz.

Trochę czasu zajęło, zanim cała ekipa zjawiła się na miejscu. Nie zwlekając więcej udaliśmy się na objazd trasy i jej oznaczanie. Na nasze szczęście dobrą robotę odwalili narciarze, którzy wytyczyli sobie bardzo fajną trasę, a ze względu na jej dobry stan postanowiliśmy ją wykorzystać do naszego wyścigu. Po powrocie z niemal 1,5km pętli zarząd zafundował nam pierwszą niespodziankę: fajne numery startowane do zamontowania na kierownicę :) Fajne - bo oryginalne - każdy miał jakieś cyferki i podpis. Mnie się treafiło "2+2 - pojazd serwisowy", zaś pod spodem hasło wyścigu: "Trochę na rowerze, więcej na d...!" wraz z logo Leniwców. Inne teksty, to: "007 - z licencją na wyglebianie", albo "5006 - numer z innej edycji" :) Prezes z Mirkiem wykazali się nie lada pomysłowością :)

Wyścig

Na rozgrzewkę zrobiliśmy jeszcze jedno kółko treningowe i ustawiliśmy się na starcie. Całe szczęście długo nie musieliśmy czekać, więc nie zdążyliśmy też zmarznąć, kiedy to padł sygnał do startu. Z miejsca udało mi się zająć pierwszą lokatę, więc jako pierwszy skręciłem na zjazd, po którym jako pierwszy miałem okazję na ostrym zakręcie przybliżyć się do białej matki ziemi, która całe szczęście postanowiła jeszcze mnie nie przytulać za bardzo - mogłem więc kontynuować :) Za mną na kole siedział Trzmiel, Michał i Grzesiek, a za nimi pozostałe Leniwce. Trzeba przyznać, że dość długo jechaliśmy zwartym peletonem i nawet podjazdy pokonywane dość równym szybkim tempem nie rozerwały grupy. Dopiero pod koniec kółka zaczęło się rwać. Wtedy też Trzmiel poczuł wiatr międyz żeberkami kasku i mnie wyprzedził. No cóż - byłem trochę chory i nie za bardzo w formie, więc i nie spodziewałem się zbyt długo jechał na czele. Zdziwiłem się tylko, że za Trzmielem nikt nie pojechał. Docisnąłem troszkę i usiadłem mu więc na kole.

Przejechaliśmy tak niemal całe kółko. Wyraźnie już peletonik się podzielił - w czołówce z całkiem sporą już przewagą był Trzmiel, ja, Grzesiek i Michał. Jednak Trzmiel zaczął mięknąć w połowie drugiego kółka, a jako że ja jeszcze zgona nie zaliczyłem, to postanowiłem go wyprzedzić. Później się okazało, że Grzesiek z Michałem też postanowili łyknąć Trzmiela :-o I jechaliśmy sobie tak we trzech - Trzmiel nieco w oddali, ale nadal mając nas w zasięgu - kolejne kółko. Gdzieś na trzecim kółku Grzesiek zaliczył glebę na zakręcie, co go trochę wstrzymało i pozwoliło Michałowi i Trzmielowi dojść do niego. Ja w tym czasie zyskałem sporą przewagę, której w tym momencie postanowiłem nie oddawać.

Grzesiek, jak sam przyznał, próbując mnie dogonić stracił sporo sił, szczególnie że nie ścigał sie chyba do tej pory w krótkich wyścigach XC i był raczej nastawiony na długie maratonowe dystanse. W międzyczasie Trzmiel odegrał się na Michale i odebrał mu nadzieję na bycie lepszym od niego ;) Wyścig się zakończył po morderczym krótkim podjeździe (czwartym już kolei - i coraz trudniejszym za każdym kolejnym razem). Na mecie zawitałem pierwszy, chwilę potem Grzesiek, za nim Trzmiel i Michał. Po dłuższej przerwie zameldował się też Krzysiek z Michałem. Chwilę trwało zanim wszyscy ukończyli, ale na mecie wszyscy byli jednakowo zmęczeni i jednocześnie zadowoleni :)

Ognisko oraz gry i zabawy na śniegu

Podjęliśmy decyzję, żeby podium zorganizować przy okazji zaplanowanego wcześniej ogniska, żeby niepotrzebnie nie stać na mrozie w mokrych od potu ciuchach. Przemieściliśmy się sprawnie - wcześniej sprzątając po sobie trasę - pod starą strzelnicę, gdzie od jakiegoś czasu zorganizowane są tereny rekreacyjne: wiata, plac zabaw, miejsce na ognisko... Właśnie - ognisko - trochę nam zajęło zorganizowanie opału, ale się udało. Co prawda ognisko nie płonęło zbyt efektownie, chociażby ze względu na duży mróz, ale było :) Były też kiełbaski, grzaniec a'la Krasuscy oraz ... dekoracja zwycięzców :)

Podium zostało zorganizowane na placu zabaw. Najpierw zostałem wywołany ja, jako zwycięzca w kategorii niecałkiem open. W nagrodę dostałem dyplom i ... gigantyczny złoty puchar wraz z przejezdnym tytułem Króla Lasu, Sniegu i wszelkich okoliczności oraz najnowszy model espedów z KULmaxu :) Kto był i widział, ten wie, o co chodzi - pozostali muszą się zadowolić fotkami w galerii :) Obok mnie stanął Grzesiek nagrodzony również dyplomem i spodniami z KULmaxu. Za trzecie miejsce Trzmiel dostał czapkę pod kask - oczwyiscie z KULmaxu :) Czwarte i piąte miejsce nagrodzone zostało jedynie dyplomem - ale jak na zarząd Leniwców przystało - nue byle jakim dyplomem ;) Za pierwsze i jedyne miejsce w kategorii damskiej Ani przypadły pampersy, oczywiście z KULmaxu :)

Po jakże rozrywkowej i atrakcyjnej części oficjalnej oraz pożywieniu się co nieco, ekipa Leniwców udała się na podbliską górkę celem ostatecznego zmasakrowania się :) Niezależnie od wieku Leniwce bawiły się w śniegu jak dzieci - zjazdy, skoki, wygłupy - zmęczenie wzięło górę dość szybko, ale za to niezapomniane wrażenia zostały :)

*KULmax - firmy Biedne - super specjalna odzież, tylko w Leniwce, tylko dla Leniwców. Wyrób wykonany z nowej, rodem z kosmosu, a konkretnie z Lublina, tkaniny opracowanej na zlecenie Leniwców przez wybitnych znawców problemów rowerowych. Ta super-hier tkanina wzięła swą nazwę od skrótu nazwy uczelni, na której ją opracowano. Tkanina KULmax nie przepuszcza krytyki, światła, wody i smrodu.

Zabawę pod tytułem Tds Edyszyn Tfu odpokutowałem kilkudniowym szprycowaniem się lekami :-o Ale i tak warto było.

Kalendarz imprez
0000-00-00:
Item Title of Your event
Dzisiaj: 2012-02-30 20:58

Wspierają nas

Opel Jastrzębski Siedlce

Urząd Miasta Siedlce

Stalfa

Mostostal Siedlce

Nasze imprezy

Triathlon Siedlecki

Lenie w Terenie

Gra Miejska

 

Logowanie

Polecamy

Noclegi
w Siedlcach